Nie spodziewałem się tak dobrych efektów w tak krótkim czasie! Jestem na diecie od 2,5 miesiąca, a za sobą mam już ponad 11kg mniej. Pani Emilia to bardzo kompetentna osoba, która potrafi zmotywować do działania. Dziękuję!
Paweł
Zrealizowane postanowienie
Moja przemiana rozpoczęła się wraz z Nowym Rokiem. Postanowiłam coś w swoim życiu zmienić i pozbyć się nielubianej "oponki". Sama nie wiem kiedy aż tak przytyłam- praca, małe dziecko, życie w ciągłym biegu i zapomnienie o sobie samej... Myślę, że to były powody , które doprowadziły mnie do widocznej gołym okiem otyłości. W momencie rozpoczęcia terapii wskaźnik BMI wynosił 32, a teraz mam już wagę w przedziale norm i wynosi on 24 :) W przeciągu 23 tygodniu zgubiłam aż 22 kilogramy i bardzo się z tego powodu cieszę :
czytaj więcejPowiedzenie: jesteś tym, co jesz, wcześniej traktowałam z przymrużeniem oka. Dzisiaj, po czterech miesiącach diety, z czternastoma kilogramami mniej na wadze stwierdzam, że zdrowe odżywianie nie tylko rzutuje na wygląd, ale też zdrowie i o niebo lepsze samopoczucie.

Co poniedziałek zaczynałam „swoją” dietę, i jeszcze tego samego dnia w porze kawy (a do kawy oczywiście ciastka/ciastek!!!), ją kończyłam – tak zaczęłam rozmowę z panią Emilią. To był śmiech, ale śmiech przez łzy. Stawałam przed lustrem i nie znosiłam tego widoku, moja garderoba po brzegi wypełniła się swetrami, sukienkami i tunikami koniecznie „workowatymi”, które zakrywały wszystkie niedoskonałości. Przeszukując galerię zdjęć,
bo taki jest jeden z punktów umówienia się na wizytę do pani Emilii – zorientowałam się, że wszystkie moje zdjęcia są od klatki piersiowej w górę. Resztę skrupulatnie usuwałam.
Na pierwszą wizytę poszłam pełna obaw: o nie, ja tak lubię jeść, a teraz czeka mnie kilkumiesięczna głodówka. Nic bardziej mylnego! Już po pierwszych dniach wprowadzenia diety w życie (chociaż miałam wrażenie, że cały czas siedzę w kuchni i coś gotuję, ale przecież każde osiągnięcie sukcesu wiąże się z wyrzeczeniami) czułam się lepiej, zdrowiej, a do tego cały czas byłam najedzona. Przestałam być opuchnięta. Przychodziły momenty kryzysowe,
w których pozwalałam sobie na kromkę chleba z Nutellą, ewentualnie pół paczki Pringlesów, co wiązało się z „kacem moralnym” i narzuconym sobie pominięciem tego dnia drugiego śniadania, pójściem spać bez kolacji lub pięcioma kilometrami więcej na rowerze (bo bez wysiłku fizycznego, sama dieta efektów nie przyniesie!). Po pierwszych czterech tygodniach poszłam na wizytę o pięć kilogramów lżejsza, szczęśliwsza, z paskiem w spodniach zapiętym na ostatnią możliwą dziurkę :-).
Powiedzenie: jesteś tym, co jesz, wcześniej traktowałam z przymrużeniem oka. Dzisiaj, po czterech miesiącach diety, z czternastoma kilogramami mniej na wadze stwierdzam, że zdrowe odżywianie nie tylko rzutuje na wygląd, ale też zdrowie i o niebo lepsze samopoczucie.

